O umówionej godzinie czekałam pod szkołą
i zgrzytałam zębami z zimna , bo
niestety temperatura wciąż spadała. Ku mojej uciesze dwie minuty później
podjechał pod szkołę najpiękniejszy Lange Rover jakiego kiedykolwiek widziałam
. No ładnie się wkopałam . Trwało chwilę jak z samochodu wyszedł chłopak . Moje
pierwsze wrażenie: ,,O kurwa!”. Był przystojny , był mega przystojny . Bałam
się ,że moje towarzystwo może mu nie odpowiadać czy coś. Tak więc mnie i tego
Adonisa dzieliło tylko pięćdziesiąt metrów. Był wysoki , przy moim metr
sześćdziesiąt przerastał mnie o głowę , miał krótkie , czarne włosy skryte pod
markową czapką. Zresztą wszystko na sobie miał markowe , zapewne jakiś snob.
Kiedy podszedł do mnie zauważyłam ,że ma jasne niebieskie oczy , których
kompletnie nic nie różniło od moich. Stałam tam jak głupia , nie wiedząc co wydukać
i jak . Na szczęście chłopak okazał się na tyle uprzejmy ,że pierwszy coś powiedział
.
-Cześć jestem Dominik . A ty
zapewne jesteś tą dziewczyną ,która miała mnie oprowadzić, czyż nie?- no i do
tych wszystkich zalet dochodzi jeszcze to ,że miał najcudowniejszy uśmiech na
świecie. Opanowałam się jednak i odetchnęłam głęboko
-Tak jestem Venus , ttt…oo..
znaczy Wioletta.-uśmiechnęłam się , na szczęście ten uśmiech wyszedł mi o wiele
lepiej niż jego poprzednik.
-Czyli rozumiem ,że mam mówić
Venus . Będziesz tu tak stała dygocąc z zimna , czy masz zamiar pokazać mi
drogę do szatni?
Po tej sytuacji stwierdzam ,że
kompletnie nie nadaję się do oceniania ludzi po wyglądzie i pozostawiam to
innym żyjącym w nieświadomości. Nadęty snob Dominik okazał się miłym i
kulturalnym chłopakiem. Bałam się ,ze ta szkoła go zniszczy . Czekając na to
,aż pozałatwia jakieś formalności w sekretariacie myślałam nad tym jak przyjmą
go moi klasowi koledzy i koleżanki . Nie owijajmy w bawełnę z takim przykładem
nietolerancji nigdy się nie spotkałam . Kręcą ich głównie trzy rzeczy :chlanie
, pieprzenie i pieniądze. Tą trzecią rzecz Dominik bez wątpienia miał ,ale nie
sądzę, że chłopacy go przyjmą . Po pierwsze Dominik ma kolczyka w uchu, po
drugie włosy Dominika mają specyficzny
sposób ułożenia , po trzecie co najbardziej dziwne na prawej ręce nosi bransoletkę
z napisem ,,Boy Directioner” . Jak zobaczyłam ta trzecią rzecz to pięknie
przywaliłam w ścianę , co oznaczało ,że zrobiłam z siebie jeszcze większą
sierotę. Wspomniałam ,że One Direction to kolejna z nielicznych rzeczy która
utrzymuję mnie jeszcze przy życiu ? Mam taką samą bransoletkę tyle ,że z napisem ,,Girl Directioner’’ ?
Dziewczyny z pewnością zaraz go otoczą i zaczną unosić pod niebiosa , bo
przecież nosi rurki i conversy ,a to idealny kandydat na męża . Tak więc
zaplątana własnymi myślami wchodziłam do sali fizycznej i przedstawiałam
Dominika Czyżewskiego moim kolegom i koleżanką . Proroctwa sprawdziły się jak
nic . Zaczynając od ochów i achów klubu solarek ,a obok nich siatkarek , mini
omdlenia Anki , kończąc po ,,Ale pedał”
Tomka i ,,Hahahaha geja jeszcze nie mieliśmy w klasie!” Kamila. Dominik nie
przejął się tym zbytnio za co go podziwiam ,ale oczywiście potoczyła się fala
wrogich spojrzeń w kierunku biednej Venus ,moja tradycyjna reakcja , czyli
spuszczenie głowy i posunięcie się ku ostatniej ławce pod oknem . Opierając
głowę o ramię przełączyłam się na tryb spania i nie słuchałam kompletnie
niczego co magister Wronkiewicz mówi do
Dominika . Po chwili zauważyłam ,że
chłopak siada obok mnie w ławce i wyjmuję podręczniki . Nieźle mnie zatkało.
Przecież było tyle wolnych miejsc , koło tylu lasek ,a on wybrał mnie . Przez
połowę lekcji siedziałam wbita w krzesło , kiedy nauczyciel oznajmił ,że robimy
coś parami poczułam się już kompletnie do niczego . Zadania były banalne ,
zrobiłam je w 1/3 czasu do tego przeznaczonego i dałam przepisać Dominikowi . Zauważyłam
,że ciągle się na mnie gapi . Dosłownie
przeorał mnie wzrokiem od czubka głowy ,aż po stopy. Uśmiechnął się jakoś
dziwnie i po chwili znowu na mnie spojrzał ,ale tym razem poważniej. Ok.
Zaczynam się bać .Pod długimi rękawami , grubego swetra skrywałam swoją
tajemnice. Byłam nerwowa, trzęsły mi się ręce , moja skóra miała odcień siny i
zimny ,a długie włosy zakrywały tak często mokrą od łez twarz. Kiedy skończył
przez chwilę patrzył mi głęboko w oczy . Czułam jak jego spojrzenie przeszywa
mnie w szerz i w wzdłuż. Miałam wrażenie że poznał to co chciałam tak bardzo
ukryć . Nie wiedziałam co zrobić ,więc urwałam to połączenie . Chciałam się
rozpłakać i uciec stamtąd jak najdalej . Zapaść się pod ziemie .
-Nie bój się mnie…Nic ci nie
zrobię…- Dominik wyszeptał mi na ucho tak dźwięcznie ,że doznałam czegoś w
rodzaju mini zawału, do tego doszedł jego szaleńczy uśmiech
Pozostawiłam to bez komentarza i
wyjmując komórkę z kieszeni dżinsów udałam ,że piszę sms , tak naprawdę
sprawdzając , która jest godzina i oglądając raz setny moją tapetę . Nigdy nie
czułam takiej ulgi po usłyszeniu dzwonka. Poinformowałam mojego nowego
znajomego ,że za pół godziny mamy
biologię tuż obok i wybiegłam z sali zmierzając do mojej oazy spokoju na drugim
piętrze. Przecież nikt nie powiedział ,że mam za nim latać jak wariatka. Nie oglądałam się za siebie co było czystym
błędem . Biegłam ile miałam sił . Tuż po wejściu do łazienki i stwierdzeniu, że
nikogo nie ma doznałam drugiego mini zawału , gdyż ta zaraza przypałętała się
tu za mną
–Co ty wyprawiasz to damska
toaleta ?!Tu ktoś mógł być! Dlaczego za mną łazisz?! Zostaw mnie w spokoju! -
darłam się , czując ,że potok łez wydobywa się z moich oczu, kolejny napad
złości był nieunikniony. Nie ma to jak zajebiste pierwsze wrażenie. Zsunęłam
się po ścianie i wsadziłam twarz w ręce. Trwałam tak z dziesięć sekund po czym
podniosłam głowę. Mimo tego on nie
wyszedł. Usiadł tuż obok i objął mnie ramieniem , głaszcząc po włosach. Złapał
moją prawą rękę , spojrzał na mnie i
posunął rękaw swetra do góry . Naszym oczom ukazał się rząd czerwonych od
krwi , długich kresek na przedramieniu i kilka mniejszych przykrytych
bransoletkami na nadgarstku. Myślał ,że nie widzę jednej łzy , którą uronił
,ale szybko otarł. Delikatnie ułożył z powrotem rękę na mojej nodze i kazał mi odsunąć rękaw swojej bluzy . Tuż po
chwili moje oczy ujrzały taki sam widok. Zamarłam. Nie sądziłabym…
-Skąd wiedziałeś?
-Mam takie same odruchy. Zaciskam
pięści , naciągam rękawy i trzęsą mi się ręce-poczułam jak zaciska drugą rękę
na moim ramieniu. To dziwne ,ale wiedziałam ,że jestem bezpieczna. Mimo, że go
nie znałam , nie wiedziałam jaki jest , bez wątpienia mu zaufałam .- Wiem jak
to jest. Widzę w tobie strach i niezrozumienie. Problemy …Nie musisz się
martwić , chyba wdepnęliśmy w jedno gówno…
Właśnie tego pamiętnego dnia zaczęła
się moja historia. Nieustanna walka , momenty które są warte moich uśmiechów i
łez. Małe i wielkie szczęścia…Wtedy moje serce zaczęło bić od nowa…Poczułam ,że
jeszcze raz się urodziłam…A to dzięki ludziom , którzy pojawili się w moim
życiu … Zmiany ,które zadziałały na
lepsze…
Świetny rozdział ! Jak możesz to informuj mnie o kolejnych @nessie_
OdpowiedzUsuń