sobota, 9 lutego 2013

Rozdział I ,,I'm just like you" part 2

Ciąg dalszy...

                             O umówionej godzinie czekałam pod szkołą i  zgrzytałam zębami z zimna , bo niestety temperatura wciąż spadała. Ku mojej uciesze dwie minuty później podjechał pod szkołę najpiękniejszy Lange Rover jakiego kiedykolwiek widziałam . No ładnie się wkopałam . Trwało chwilę jak z samochodu wyszedł chłopak . Moje pierwsze wrażenie: ,,O kurwa!”. Był przystojny , był mega przystojny . Bałam się ,że moje towarzystwo może mu nie odpowiadać czy coś. Tak więc mnie i tego Adonisa dzieliło tylko pięćdziesiąt metrów. Był wysoki , przy moim metr sześćdziesiąt przerastał mnie o głowę , miał krótkie , czarne włosy skryte pod markową czapką. Zresztą wszystko na sobie miał markowe , zapewne jakiś snob. Kiedy podszedł do mnie zauważyłam ,że ma jasne niebieskie oczy , których kompletnie nic nie różniło od moich. Stałam tam jak głupia , nie wiedząc co wydukać i jak . Na szczęście chłopak okazał się na tyle uprzejmy ,że pierwszy coś powiedział .
-Cześć jestem Dominik . A ty zapewne jesteś tą dziewczyną ,która miała mnie oprowadzić, czyż nie?- no i do tych wszystkich zalet dochodzi jeszcze to ,że miał najcudowniejszy uśmiech na świecie. Opanowałam się jednak i odetchnęłam głęboko
-Tak jestem Venus , ttt…oo.. znaczy Wioletta.-uśmiechnęłam się , na szczęście ten uśmiech wyszedł mi o wiele lepiej niż jego poprzednik.
-Czyli rozumiem ,że mam mówić Venus . Będziesz tu tak stała dygocąc z zimna , czy masz zamiar pokazać mi drogę do szatni?
Po tej sytuacji stwierdzam ,że kompletnie nie nadaję się do oceniania ludzi po wyglądzie i pozostawiam to innym żyjącym w nieświadomości. Nadęty snob Dominik okazał się miłym i kulturalnym chłopakiem. Bałam się ,ze ta szkoła go zniszczy . Czekając na to ,aż pozałatwia jakieś formalności w sekretariacie myślałam nad tym jak przyjmą go moi klasowi koledzy i koleżanki . Nie owijajmy w bawełnę z takim przykładem nietolerancji nigdy się nie spotkałam . Kręcą ich głównie trzy rzeczy :chlanie , pieprzenie i pieniądze. Tą trzecią rzecz Dominik bez wątpienia miał ,ale nie sądzę, że chłopacy go przyjmą . Po pierwsze Dominik ma kolczyka w uchu, po drugie włosy Dominika mają  specyficzny sposób ułożenia  ,  po trzecie  co najbardziej dziwne na prawej ręce nosi bransoletkę z napisem ,,Boy Directioner” . Jak zobaczyłam ta trzecią rzecz to pięknie przywaliłam w ścianę , co oznaczało ,że zrobiłam z siebie jeszcze większą sierotę. Wspomniałam ,że One Direction to kolejna z nielicznych rzeczy która utrzymuję mnie jeszcze przy życiu ? Mam taką samą bransoletkę  tyle ,że z napisem ,,Girl Directioner’’ ? Dziewczyny z pewnością zaraz go otoczą i zaczną unosić pod niebiosa , bo przecież nosi rurki i conversy ,a to idealny kandydat na męża . Tak więc zaplątana własnymi myślami wchodziłam do sali fizycznej i przedstawiałam Dominika Czyżewskiego moim kolegom i koleżanką . Proroctwa sprawdziły się jak nic . Zaczynając od ochów i achów klubu solarek ,a obok nich siatkarek , mini omdlenia Anki ,  kończąc po ,,Ale pedał” Tomka i ,,Hahahaha geja jeszcze nie mieliśmy w klasie!” Kamila. Dominik nie przejął się tym zbytnio za co go podziwiam ,ale oczywiście potoczyła się fala wrogich spojrzeń w kierunku biednej Venus ,moja tradycyjna reakcja , czyli spuszczenie głowy i posunięcie się ku ostatniej ławce pod oknem . Opierając głowę o ramię przełączyłam się na tryb spania i nie słuchałam kompletnie niczego co magister  Wronkiewicz mówi do Dominika . Po chwili  zauważyłam ,że chłopak siada obok mnie w ławce i wyjmuję podręczniki . Nieźle mnie zatkało. Przecież było tyle wolnych miejsc , koło tylu lasek ,a on wybrał mnie . Przez połowę lekcji siedziałam wbita w krzesło , kiedy nauczyciel oznajmił ,że robimy coś parami poczułam się już kompletnie do niczego . Zadania były banalne , zrobiłam je w 1/3 czasu do tego przeznaczonego i dałam przepisać Dominikowi . Zauważyłam ,że ciągle  się na mnie gapi . Dosłownie przeorał mnie wzrokiem od czubka głowy ,aż po stopy. Uśmiechnął się jakoś dziwnie i po chwili znowu na mnie spojrzał ,ale tym razem poważniej. Ok. Zaczynam się bać .Pod długimi rękawami , grubego swetra skrywałam swoją tajemnice. Byłam nerwowa, trzęsły mi się ręce , moja skóra miała odcień siny i zimny ,a długie włosy zakrywały tak często mokrą od łez twarz. Kiedy skończył przez chwilę patrzył mi głęboko w oczy . Czułam jak jego spojrzenie przeszywa mnie w szerz i w wzdłuż. Miałam wrażenie że poznał to co chciałam tak bardzo ukryć . Nie wiedziałam co zrobić ,więc urwałam to połączenie . Chciałam się rozpłakać i uciec stamtąd jak najdalej . Zapaść się pod ziemie .
-Nie bój się mnie…Nic ci nie zrobię…- Dominik wyszeptał mi na ucho tak dźwięcznie ,że doznałam czegoś w rodzaju mini zawału, do tego doszedł jego szaleńczy uśmiech
Pozostawiłam to bez komentarza i wyjmując komórkę z kieszeni dżinsów udałam ,że piszę sms , tak naprawdę sprawdzając , która jest godzina i oglądając raz setny moją tapetę . Nigdy nie czułam takiej ulgi po usłyszeniu dzwonka. Poinformowałam mojego nowego znajomego ,że za pół godziny  mamy biologię tuż obok i wybiegłam z sali zmierzając do mojej oazy spokoju na drugim piętrze. Przecież nikt nie powiedział ,że mam za nim latać jak wariatka.  Nie oglądałam się za siebie co było czystym błędem . Biegłam ile miałam sił . Tuż po wejściu do łazienki i stwierdzeniu, że nikogo nie ma doznałam drugiego mini zawału , gdyż ta zaraza przypałętała się tu za mną
–Co ty wyprawiasz to damska toaleta ?!Tu ktoś mógł być! Dlaczego za mną łazisz?! Zostaw mnie w spokoju! - darłam się , czując ,że potok łez wydobywa się z moich oczu, kolejny napad złości był nieunikniony. Nie ma to jak zajebiste pierwsze wrażenie. Zsunęłam się po ścianie i wsadziłam twarz w ręce. Trwałam tak z dziesięć sekund po czym podniosłam głowę.  Mimo tego on nie wyszedł. Usiadł tuż obok i objął mnie ramieniem , głaszcząc po włosach. Złapał moją prawą rękę , spojrzał na mnie i  posunął rękaw swetra do góry . Naszym oczom ukazał się rząd czerwonych od krwi , długich kresek na przedramieniu i kilka mniejszych przykrytych bransoletkami na nadgarstku. Myślał ,że nie widzę jednej łzy , którą uronił ,ale szybko otarł. Delikatnie ułożył z powrotem rękę  na mojej nodze i  kazał mi odsunąć rękaw swojej bluzy . Tuż po chwili moje oczy ujrzały taki sam widok. Zamarłam. Nie sądziłabym…
-Skąd wiedziałeś?
-Mam takie same odruchy. Zaciskam pięści , naciągam rękawy i trzęsą mi się ręce-poczułam jak zaciska drugą rękę na moim ramieniu. To dziwne ,ale wiedziałam ,że jestem bezpieczna. Mimo, że go nie znałam , nie wiedziałam jaki jest , bez wątpienia mu zaufałam .- Wiem jak to jest. Widzę w tobie strach i niezrozumienie. Problemy …Nie musisz się martwić , chyba wdepnęliśmy w jedno gówno…
          Właśnie tego pamiętnego dnia zaczęła się moja historia. Nieustanna walka , momenty które są warte moich uśmiechów i łez. Małe i wielkie szczęścia…Wtedy moje serce zaczęło bić od nowa…Poczułam ,że jeszcze raz się urodziłam…A to dzięki ludziom , którzy pojawili się w moim życiu …  Zmiany ,które zadziałały na lepsze…
                                                                                                                        

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział ! Jak możesz to informuj mnie o kolejnych @nessie_

    OdpowiedzUsuń